wtorek, 18 marca 2014

25. Kłótnia o przyjaźń ... ?

   Nela i Wazi spędzili ze sobą kilka cudownych dni. Jak się później okazało byli poszukiwani. Szczególnie Nela, która Sakar chciał przeprosić. Wazi nie chciał wracać na Rajską Ziemię. Z pewnością byłby osądzony o zmuszenie Neli do ucieczki. Nie chciał jej stracić lecz niestety jakiś lew doniósł królowi, że widział dwoje zakochanych.

   Sakar od razu pobiegł do Neli. Podszedł do niej i przytulił.

- Nela. Nareszcie cię znalazłem.

- Po co w ogóle mnie szukałeś?! - krzyknęła oburzona.

- Jak to po co. Kocham cię jak córkę - odparł spokojnie.

- Ty nie jesteś moim ojcem. Nie chcę cię widzieć i zostaję z Wazim!

- O co to, to nie. Do domu natychmiast - powiedział Sakar i Nela go jednak posłuchała i poszła na Rajską Ziemię.

   Następnego dnia gdy słońce jeszcze nie wstało król postanowił pozbyć się Waziego, który jak twierdził sprowadzał jego "córkę" na złą drogę. Nela nic o tym nie wiedziała. Spała jeszcze w grocie.

Gdy tylko obudziła się wybiegła na dwór lecz nie zobaczyła nigdzie Waziego, który zawsze na nią czekał. Poszukała Sakara. Jego również nie znalazła. Później udała się do Sity. Ona musiała coś wiedzieć.

- Cześć Sita - akurat przerwała jej rozmowę z Mikaelem.

- Hej Nela. Dawno cię nie widziałam - odparła jej przyjaciółka.

- A no tak. Słuchaj nie widziałaś gdzieś Waziego. Szukałam go wszędzie, ale nigdzie go nie spotkałam. Wiesz gdzie on jest?

- Wiem tylko tyle, ze mój ojciec go dzisiaj ..., a nie nic, nie ważne. Miałam ci nie mówić.

- Powiedz proszę.

- No dobrze mój ojciec go dzisiaj wygnał.

- Co?! I ja pewnie dowiaduję się o tym ostatnia?!

- Nela uspokój się, po prostu nie mogłam ci powiedzieć. Jesteśmy przyjaciółkami. Zapomniałaś?

- Wiesz co ja już chyba nie chcę być twoją przyjaciółką - powiedziała Nela.

- Prawdziwa kłótnia o przyjaźń - wtrącił się Mikael - chodźmy stąd Sita.

- Zamknij się! Jeszcze z nią nie skończyłam - powiedziała po czym zwróciła się do Sity. - To koniec naszej przyjaźni i zostaw mnie w spokoju!

- Jak tak to proszę cię bardzo. Mikael idziemy.

   I poszli, a Nela została zupełnie sama. Zaczęła rozmyślać czy to był na pewno dobry pomysł.

 

 

 

 

 

 



_____________________________________________________

Jak wam się podoba rozdział 25?

Pytania:
1. Kim jest Mikael?
2. Dlaczego Nela pokłóciła się z Sitą?
3. Dlaczego Wazi został skazany na wygnanie?

Jeśli pod tym postem będą przynajmniej 2 komentarze, a w nich odpowiedzi na powyższe rozdam kolaże z bohaterami. Tak będzie przy każdej notce. :) Gabu21
A i zapraszam na my facebook: https://www.facebook.com/profile.php?id=100006110940506




środa, 12 marca 2014

24. Przyjaźń, a może coś więcej ...

    Mheetu mieszkał teraz w Kraju za Rzeką. Drugiego dnia przybycia na te ziemię poznał władców oraz ich uroczą córkę - Aurelię. Od razu ja polubił. Teraz był już prawie nastolatkiem, ale dzień, w którym ją spotkał zapamiętał do dzisiejszego dnia. A było to konkretnie tak ...

 

   Mheetu obudził się późnym popołudniem. Zobaczył, że obok niego siedzi Nafsi. Popatrzył na nią. Była śliczna. Nagle ona go zauważyła i powiedziała:

- Widzę, ze już wstałeś. I jak się czujesz?

- Dużo lepiej, ale ... - powiedział.

- Co się stało? - zapytała gdy Mheetu zaczął płakać.

- Chcę wrócić do domu.

- Wiem, ale zrobisz to jak trochę podrośniesz. Jesteś w Kraju za Rzeką. To niebezpieczne byś sam wracał na Lwią Ziemię, a w dodatku do tego króla Skazy. On jest bardzo zły przecież o tym wiesz. A teraz jeśli chcesz opowiedz mi czemu się tu znalazłeś?

- Masz rację. Mam zacząć od początku?

- Tak.

- A więc wiesz już, ze urodziłem się na Lwiej Ziemi. Mam jeszcze siostrę. Ma na imię Nala i jest ode mnie o wiele starsza. Ona kiedyś zadawała się z takim lwem o imieniu Malka i on strasznie ja skrzywdził, a ja mu w tym pomogłem - na chwilę przerwał Mheetu.

- W jaki sposób mu pomogłeś?

- Kiedy urodziła się córka mojej siostry - Safi - i jej chłopaka, właśnie tego Malki to on nigdy nienawidził Safi, bo jak twierdził przez Nalę nie umiała chodzić. Pewnego dnia bardzo Nala zdenerwowała się na mnie i nakrzyczała. Wtedy postanowiłem zemścić się na niej. Razem z Malką zabiłem jej córkę w pewnym sensie. Ja tego nie chciałem. Po prostu myślałem, że tak będzie lepiej i wtedy postanowiłem uciec. I tak się tu znalazłem - zakończył swa opowieść Mheetu.

- O widzę, że już wstałeś? - powiedział ktoś za nimi. To był Bahati - Chodź ze mną. Chcę ci kogoś przedstawić.

   Mheetu wyszedł za lwem z jaskini i zobaczył lwicę z potężnym samcem obok. Bahati wyjaśnił, ze to władcy Kraju za Rzeką. Mheetu bardzo się ucieszył, ze ich poznał, a jeszcze bardziej gdy poznał ich córkę. Była piękna. Miała takie piękne fioletowe oczy, a umaszczenie jej futra przypominało mu siostrę. W chwili gdy ja poznał zakręciło mu się w głowie. Podszedł do niej i przywitał się później rozmowa potoczyła się dalej i jakoś to było aż do tej chwili.

 

   Mheetu siedział na kamieniu i patrzył w gwiazdy. Jeszcze rok temu był małym lwiątkiem, a teraz był już prawie dorosły. Rozmyślał o tym dniu kiedy poznał Aurelię, a najbardziej rozmyślał o swojej kochanej siostrzyce - Nali. Nagle usłyszał kroki i ujrzał swoją ukochaną Aurelię.

- Jak myślisz powinienem już wrócić? - zapytał.

- Nie mam pojęcia, ale chcesz tego?

- Sam nie wiem. Wiesz, że cię kocham, ale moja siostra ...                            

- Rozumiem, nie musisz się tłumaczyć. Ja tez cię kocham i chce abyś był szczęśliwy. Zrobisz tak jak uważasz. Ja zawsze będę cię wspierać - powiedziała Aurelia.

 

- Zawsze wiedziałem, że łączy nas więcej niż tylko przyjaźń - powiedział Mheetu i polizał Aurelię po czym przytulił się do niej i poczuł więcej szczęścia niż przez całe swoje życie.



_________________________________________
Obrazek: Mheetu i Aurelia :)

I jak się podoba?

  

poniedziałek, 10 marca 2014

...

Hejka! Pewnie zapytacie jaki jest powód mojego nagłego powrotu. No cóż może najpierw przeproszę. No, więc bardzo żałuje, ze nie ma notki, ale myślę, ze będzie ona jutro lub pojutrze. Obiecuję? Tak! Jeśli jednak nie dotrzymam słowa w sobotę napiszę dwa rozdziały.
Teraz przejdźmy do rzeczy. Jak widzicie mam już 10 obserwatorów (jestem naprawdę szczęśliwa) i ponad 3000 wyświetleń !!! Tak strasznie wam dziękuje. Nawet nie macie pojęcia jak się cieszę. Kiedy pisałam pierwsza notkę na tym blogu nawet o tym nie marzyłam. To cos ponad mnie.
Bardzo, bardzo wam dziękuje.
Myślę, że razem ze mną się cieszycie, więc mam dla was ogromna prośbę. Zaproście znajomych lub rodzinę na mojego bloga. Wiem, że dużo od was oczekuję, ale moim marzeniem jest 15-20 obserwatorów. Bardzo to dla mnie ważne.
Jeżeli bardzo zależy wam na tym blogu, proszę wklejcie mój banner na wasze blogi i piszcie w komentarzu link do nich. Po pierwsze chętnie poczytam, po drugie miło skomentuje, po trzecie zobaczę czy jest mój banner. Jeśli tam się znajdzie dostaniecie kolaże z wybranym bohaterem mojego bloga.
Serdecznie pozdrawiam :) Gabu21

A oto banner :)
 


BARDZO DZIĘKUJĘ, ŻE JESTESCIE ZE MNĄ!!!
                                                            =^.^=

niedziela, 2 marca 2014

23. Nowy początek

   Simba biegł cały czas za Nalą. Też ją kochał, ale zawsze bał się jej to wyznać, a teraz może ją stracić przez swoją głupotę. Nagle zauważył jakąś postać. Domyślił się że to Nala, więc by jej nie wystraszyć podszedł do niej cicho. Ona na szczęście go nie zauważyła. Poczuła jednak jego grzywę na swojej głowie. Odwróciła się i przytuliła.

- Przepraszam cię za wszystko.

- Ja ciebie też. Nie powinnam cię namawiać do powrotu. I zrozumiem jeśli będziesz chciał tu zostać. Ja chciałam ci tylko wytłumaczyć jak ważna jest dla mnie Lwia Ziemia i tyle - powiedziała Nala i odeszła. Wtedy Simba sobie coś uświadomił. Musi wrócić. Pokona Skazę i obejmie tron. Zrobi to dla Nali.

   Biegł przez pustynię. Przeraził się patrząc na Lwią Ziemię, na tę ruinę. Czemu on wcześniej nie wrócił? Czemu nie uwierzył w słowa Nali? Przecież ona przez ten cały czas jego pobytu w dżungli mieszkała tu. Jak on mógł na to pozwolić? Z rozmyśleń wyrwała go Nala:

- Czyli jednak wróciłeś?

- Tak. Chcę objąć tron, pokonać Skazę i rozpocząć nowe życie.

- Zawsze możesz na mnie liczyć. Teraz też.

- To niebezpieczne. Nie powinnaś ...

- Simba tylko nie mów mi czego nie powinnam. Jestem z tobą do końca.

- My też - powiedział ktoś za nimi.

- Timon? Pumba? Co wy tu robicie? - zapytał Simba.

- Czekamy na twe rozkazy panie - odparł Timon.

   Simba miał plan. Timon z Pumbą mieli odciągnąć hieny więc zaczęli tańczyć taniec Hula. Tymczasem Nala poszła zebrać lwice, a Simba szukał Skazy.

   Skaza zaczął wołać Sarabi. Simba popatrzył na tą scenę smutno. Ile jego matka musiała przecierpieć przez te wszystkie lata kiedy on odszedł? Nagle jego wuj uderzył byłą królową. Simba już tego nie wytrzymał i podbiegł do niej. Ona popatrzyła na niego, ale długo jeszcze nie mogła uwierzyć w to, że jej syn żyje.

- O Simba. Jak to dobrze cię widzieć. - Powiedział Skaza.

- Mam ochotę cię zabić.

- Simba przecież jesteśmy rodziną - mówił Skaza.

   I tak rozmowa toczyła się dalej. Simba z wszelką cenę chciał odebrać wujowi tron i przywrócić dawne dobre rządy. Nie było to jednak proste, bo Skaza nie chciał oddać tronu swemu bratankowi. W końcu doszło do wojny. Wygrał Simba i przejął władzę nad Lwią Ziemią razem z Nalą. Skaza został niestety rozszarpany przez hieny. Zira - żona Skazy została wygnana.

 
 
 
__________________________________
 
I tak oto zakończyłam pierwsza część filmu. Następna notka w przyszłym tygodniu. Dziękuję za komentarze. Naprawdę dla mnie to bardzo dużo. Nawet jak napiszecie "fajne" to wiem że czytaliście i że wam się podoba. Byliście ze mną już tyle czasu. Naprawdę dziękuję!
Następna notka myślę, że o Mheetu. :)

Chciałabym was też o czymś powiadomić. Wczoraj oglądałam Zakochanego Wilczka 2 z napisami polskimi. Bardzo mi się podobał. W ogóle pierwsza część była świetna i założyłam bloga o tej właśnie bajce.
Alpha and Omega
Zapraszam ! :)

Pozdrowienia dla moich kochanych obserwatorów i komentatorów :) Gabu21




niedziela, 23 lutego 2014

22. Sen i niespodzianka

   Minęło kilka dni od tego jak Mheetu znalazł nową rodzinę. Nela nadal przyjaźniła się z Wazim. Chwilami miała dosyć Sakara i tej jego ostrożności. Chyba wolała jak na nią krzyczał. Teraz nie pozwalał jej nigdzie chodzić. Nela jednak dawała sobie z nim radę. Codziennie starała się przychodzić na spotkania z Wazim. Jej miłość do niego rosła z każdym dniem. Już wiedziała, że on tez tak myśli.

   Teraz lwiczka myślała o powrocie do domu. Pragnęła zemsty. Była już prawie nastolatką. Brakowało kilku tygodni. Powiedziała o swoim planie Waziemu, gdy pewnego dnia siedzieli w swojej kryjówce.

- Chyba muszę tam wrócić - zaczęła.

- Przecież mówiłaś, ze nienawidzisz swojej siostry i w ogóle rodziny - przypomniał Wazi.

- No tak, ale jeśli zabiję Nalę lub kogoś z jej rodziny to będzie prawdziwa zemsta.

- No nie wiem czy to dobry pomysł.

- To genialny pomysł. Chodź - krzyknęła Nela i pobiegła na łąkę. Bała się niby reakcji Sakara, ale teraz chodziło jej tylko o zemstę na Nali.

   Wieczorem gdy już wszyscy spali Nela poszła na łąkę. Lubiła patrzeć w gwiazdy. Nagle jedna się pojawiła. Była coraz jaśniejsza. W tej gwieździe zobaczyła Shizasena. Przymrużyła oczy i wizja zniknęła. Myślała, że to tylko omamy. Położyła się i zasnęła.

   Miała piękny sen, a mianowicie:

"- I co teraz zrobisz moja głupia siostrzyczko? - zapytała Nela z ironią.

- Nela zostaw mnie. Nie wracajmy do przeszłości.

- A właśnie że wrócimy.

Wtem Nela rzuciła się na Nalę i ją zabiła. Jednak zaraz przyszedł jakiś lew płacząc nad Nalą. Nela nie wiedziała kim jest i czemu jest smutny, ale za to wiedziała, że dokonała zemsty."

   Nela obudziła się i rozejrzała. Był świt. Szybko wróciła do groty królewskiej gdzie zwykle sypiała. Nie chciała by Sakar lub Asali coś podejrzewali. Spojrzała na śpiącą Sitę. Znały się już tyle czasu, że Nela nie umiała określić ile dokładnie. Traktowały się i kochały jak siostry.

   Nagle Sakar obudził i popatrzył na Nelę.

- O widzę, że już wstałaś. Sita pobudka.

- Tato, jeszcze pięć minut.

- Nawet minuty. Mam dla was niespodziankę.

   W tej chwili Sita zerwała się i wyszła za ojcem. Nela podążyła za nią. Uwielbiały niespodzianki.

Po dziesięciu minutach Sakar zatrzymał towarzyszki i odwrócił się do ich. Za nim stały dwa lwy.

- Przywitajcie się. To Jasiri i Mikael. Wasi przyszli mężowie.

- Co ?! - wyrwało się Neli.

- Nela bądź grzeczna. Jasiri jest twój.

- Chyba oszalałeś? Jeśli wyjdę za kogoś to tylko z miłości! - krzyknęła Nela i odbiegła.

Nie miała ochoty rozmawiać z Sakarem. Czuła, że musi odejść, a razem z nim Wazi. Tylko wtedy bowiem będą szczęśliwi. Od razu pobiegła do przyjaciela i wszystko mu wytłumaczyła.

Wazi stwierdził, że Nela ma całkowitą rację. Jeszcze tego samego dnia wyruszyli na poszukiwanie nowego domu, bo tu nie mogli być razem.

   Po godzinach odpoczęli przy rzece. Czekała ich jeszcze daleka droga, droga do szczęścia.

Nela i Wazi nad rzeką <3
 
________________________________________________________________
 
 
  • Jak wam się podoba notka?
  • Dziękuję za cierpliwość.
  • Czekacie na dalszą część?
  • Zapraszam do komentowania
  • Gabu21 <3
 






środa, 12 lutego 2014

21. Nowy dom, nowe życie

    Mheetu wędrował tak już kilka dni. Było bardzo gorąco, a on raz biegł, a raz szedł. Łapy miał tak zmęczone, że po tygodniu nie mógł sie ruszyć. Myślał wtedy po co mu to było. Po co pomagał temu całemu Malce? Czemu przyczynił sie do śmierci Safi i rozpaczy swojej siostry? Czemu po prostu jej nie przeprosił? Moze by mu wybaczyła. Zawsze to robiła. A on był wtedy taki szczęśliwy. Lewek powoli dochodził do wniosku, ze nigdy już nie będzie tak jak dawniej. Ojciec i Nela nie żyją. Mama jest zdenerwowana, a Nala no cóż nawet on sam nie wiedział. Nie miał po co wracać do domu. Siostra tylko by na niego nakrzyczała i tyle by z tego było. Mały lew postanowił, ze wróci do domu jak będzie nieco starszy. "Wrócę do nich na pewno, ale to za kilka miesięcy".

   Lewek chodził zdezorjentowany. Nie wiedział gdzie jest. Nagle podszedł do niego jakiś lew. Miał brązową grzywę i żółtawe umaszczenie. Mheetu wystraszył się go, ale lew nie chiał zrobić mu krzywdy. Zapytał:

 

- Mały co ty tu robisz?

 

- Ja...

- Ej nie masz się czego bać. Jestem Bahati. Nic ci nie zrobię, ale mogę ci pomóc. Kim jesteś?

- Mam na imię Mhe... Mheetu. - Odpowiedziało przerażone lwiątko. - Pochodzę z Lwiej Ziemi.

- Z Lwiej Ziemi? Tej na której panuje król Mufasa?

- Albo panował. On nie żyje. Teraz żądzi tam Skaza - jego brat - wyjaśniło lwiątko. - Uciekłem z tamtąd.

- Uciekłeś? Dlaczego?

- Bo zrobiłem coś bardzo złego, ale nie chcę o tym mówić.

- Rozumiem, ale jak chcesz to załatwię ci miejsce tutaj. Będzie ci na pewno dobrze. Nie jestem niby królem, ale on jest moim przyjacielem i na pewno ci pomoże. Są tu tez lwiątka. Na przykład księżniczka Aurelia. Na pewno się polubicie. A teraz jak chcesz to chodź za mna.

I Mheetu poszedł, bo co miał do stracenia. Doszli do jaiejś jaskini. Zobaczył w niej lwicę. Była śliczna. Miała złotawe umaszczenie i bursztynowe oczy.

- To jest Nafsi - moja żona. - Powiedział Bahati i spojrzał na Mheetu. - Zajmie się toba w czasie gdy ja udam sie do króla. Jest bardzo dobra i opiekuncza.

- Widzę, ze jeses głodny i zmeczony - odezwała sie Nafsi. - Połóz się, a ja zaraz dam ci cos do jedzenia. Pinto pójdziesz na cos zapolować dla małego, dobrze?

   Lew zwany Pinto przytaknął. Był bratem Nafsi i od razu wykonał rozkaz siostry. Mheetu spoojnie zasnął. Śniła mu się Nala. Na początku była taka radosna, a póxniej zaczeła płakać. Zbliżał sie do niej Malka. Chciał ja zabić i to zrobił. Świadkiem teg był Mheetu. Patrzył bezbronnie jak były przyjaciel jego siostry zabija ją...

Nagle lewek krzyknął i obudził Bahateigo oraz Nafsi.

- Co się stało? - zapytał Bahati.

- Miałem zły sen - powiedział Mheetu i zaczął płakać.

- Oj mały, nie płacz juz, przytul się do mnie i spróbuj znów zasnąć - powiedziała Nafsi i przytuliła liwątko. Mheetu poczuł, że znalazł nowy dom i rozpoczynał nowe życie.


niedziela, 2 lutego 2014

20. Mheetu odchodzi, a Nala ucieka

   Mheetu nie mógł uwierzyć w to co zrobił. Przyczynił się do śmierci Safi. Czemu był taki głupi pomagając Malce. Przecież jego siostra tak strasznie przez niego cierpiała, a on jeszcze dodał jej bólu. Nie chciał by Nala go znienawidziła dlatego uciekł z Lwiej Ziemi uważając, że tak będzie lepiej. Dla niego jak i dla Nali.

   Jego siostra gdy tylko zauważyła, że on odszedł poszła go szukać. Jak ona mogła tak na niego nakrzyczeć. Jej mama miała racje - to jeszcze dziecko. Szukając Mheetu spostrzegła to, ze od lat wiele się zmieniło. Lwia Ziemia umierała od początku rządów Skazy. Nala nagle zdała sobie sprawę, że musi sprowadzić pomoc. I musi to zrobić już. Pobiegła do domu i opowiedziała o tym Sarafinie. Jej matka na początku nie zgadzała się, ale po chwili uległa córce. Wiedziała ona o zniknięciu Mheetu i nie chciała stracić ostatniego dziecka, ale wiedziała, ze Nala nie da jej spokoju. Jeszcze tego samego dnia Nala zegnała się z matka i ze stadem. Nie poszła jednak do Skazy. Obiecała, ze wróci i co więcej, że sprowadzi pomoc.

   Biegła bardzo długo. Nie wiedziała tak naprawdę od jakiego miejsca ma zacząć. Nigdy nie opuszczała Lwiej Ziemi, bo nie było takiej potrzeby. Teraz jednak Nala zdała sobie sprawę, ze potrzeba jest. Oby tylko nie było za późno.

 

                                                  *          *          *

 

   Nadchodziła pora popołudniowa. Nala zaczęła polowanie gdy nagle skoczył na nią jakiś lew i zaczął z nią walczyć. Lwica go kojarzyła, ale nie wiedziała czy to on. Lew był złotawy i miał czerwoną grzywę. W chwilę potem Nala przewróciła go na łopatki. Wtem lew coś sobie przypomniał i zapytał:

- Nala? To ty?

Lwica zeszła z lwa i nagle go poznała.

- Simba? - zapytała. Lew pokiwał głową potakująco.

Nala wtuliła się z niego. To był on jej stary, dobry przyjaciel, którego wszyscy uważali za zmarłego. Tę wzruszającą chwilę przerwało nagle małe zwierzątko - surykatka.

- Chwila, chwila, ale o co tu chodzi. Ty ją znasz?

- Tak Timon, spokojnie. To moja przyjaciółka Nala.

- Nala?

- Tak. Pumba chodź tu do nas.

- Witam panią - powiedział Pumba.

- Ja ciebie również.Simba co będzie jeśli wszyscy się o tobie dowiedzą. Że żyjesz.

- Nie, nikt nie musi wiedzieć.

- Co ty mówisz. Oni uważają cię za zmarłego.

- Naprawdę?

- Tak, ale ty możesz to zmienić. Wrócić i zostać królem tak jak miało być kiedyś.

- Królem? - zapytał Timon - Jesteś królem?

- Nie, to przeszłość. Zapomniałeś już Hakuna Matata.

- Ale tu chodzi o zupełnie cos innego.

- Ja się wcale nie zmieniłem.

- Czy możecie zostawić nas na chwilę samych? - zapytała Nala, która wolała porozmawiać o tym z Simba na osobności. Jego przyjaciele zgodzili się choć nie chętnie. Nala zaczęła przytulać się do Simby. Poczuła coś czego jeszcze nigdy nie czuła - MIŁOŚĆ. Nie była to taka miłość jak z Malką. Było to prawdziwe uczucie.

 

(Akcja dzieje się tak jak w filmiku) 
 

 

   Lecz później jakby wszystko się popsuło i Nala zaczęła kłócić się z Simbą:

- Czemu nie wróciłeś do domu?

- Sam nie wiem. Chciałem się usamodzielnić. Żyć własnym życiem. To cudowne.

- Ale jesteś nam potrzebny. - odparła Nala.


- Nieprawda. Nie jestem królem nie wmawiaj mi tego.

- Ale Simba teraz wszystko jest zniszczone, brak pożywienia, brak wody. Jeśli szybko czegoś nie zrobisz to wszyscy wkrótce umrą. Nie rozumiesz tego.

- Ty także uciekłaś.

- Bo chciałam poszukać pomocy. Musisz ze mną wrócić.

- Nala, ja nie mogę. Nie potrafię ci tego wytłumaczyć.

- Myślałam, ze jesteś inny. Ale chyba się pomyliłam. Myślałam, że zauważysz?

- Niby co? - zapytał Simba.

- Że cię kocham - powiedziała Nala, a Simbą zamurowało. Chciał coś odrzec, ale nie zdążył, bo lwica uciekła. "Co ja narobiłem. Przecież było widać, że ona mnie kocha. Nie, nie mogę tak tu stać" - pomyślał Simba po czym krzyknął;

- Nala zaczekaj. Nala !!!